Poszliśmy do strefy dla VIP-ów (mogli w niej siedzieć tylko bliskie mi osoby i ważni goście).
Nie zdążyliśmy usiąść na kanapach, a już Louis porwał El do tańca. Świetnie! I co ja mam teraz zrobić z tą dwójką. Blondyn popędził do stolika z przekąskami. Ile on morze tego jeść? Patrzyłam na to z lekkim niedowierzaniem. Czemu był tai chudy skoro potrafił tak dużo jeść?
- on tak zawsze, nie przejmuj się- wyrwał mnie z zamyślenia mulat. Rzuciłam mu pytające spojrzenie- On po prostu tak ma. Jego miłością jest jedzenie.
- aha? No nieważne. A tak właściwie, to skąd znasz Louisa?- nie miałam ochoty rozmawiać o żarłoku, który najprawdopodobniej zje zaraz cały klub.
- razem braliśmy udział w X-Factorze. I zdecydowali, że z całej naszej piątki zrobią zespół. I tak oto jesteśmy tym kim jesteśmy.
-czekaj... jakiej piątki? I kim teraz jesteście? Znaczy wiem, że coś tam śpiewacie.
- Bo ogółem jest na pięciu, tylko jeden ma właśnie gorsze dni i wolał zostać w domu, a drugi wolał swoją dziewczynę- przestał mówić i czekał chyba na moją reakcje. Gdy nie zauważył żadnej zmiany w moim zachowaniu, wziął głęboki oddech- serio nie wiesz kim jesteśmy?
- no przepraszam, że nie szukam w internecie tak wielkich gwiazd jak ty i nie oglądam głupich seriali- uśmiechnął się lekko, wstał z kanapy i poszedł do blondyna.
Resztę wieczoru przetańczyłam. Udało mi się nawet porozmawiać z blondynem, gdy robił sobie przerwę od jedzenia lub tańca.
***
Promienie słońca delikatnie przeciskały się przez szpary w żaluzjach. Na niebie nie było widać ani jednej chmurki. Idealna pogoda na park. Szybko zadzwoniłam do El. Jak przyszła pokazałam jej prezent od taty. Pewnie teraz to to będzie naszym miejscem spotkań. Zaraz po tym poszłyśmy do parku. Usiadłyśmy na jednej z ławek przy stawie.
- I jak?- posłałam jej pytające spojrzenie- no jak oceniasz Louisa
- Aaa... No... Jest nawet w porządku.- odrazu zrobiła smutną minę- no co? nie mogłam z nim za długo pogadać bo cały swój czas przeznaczał na ciebie. sama sobie się dziwie jak ja wogle do niego zagadałam. Nawet na chwilę nie można było was rozdzielić.
- A reszta? Zachowywali się przyzwoicie? Z tego co mi Lou opowiadał to mają czasami z tym problemy.
- Em... Z mulatem nawet fajnie się gada, a z tym drugim... praktycznie cały czas coś jadł, ale też jest miły
Poszłyśmy potem jeszcze na lody i wróciłam do domu. Od razu po przekroczeniu progu obok mnie stanął John.
-ojciec panienke wzywa
- czego on znowu chce. Dobra już idę
Nie miałam teraz ochoty z nim rozmawiać. Pewnie chce na mnie nawrzeszczeć bo za dużo było paparazzi na urodzinach. Trudno. I tak chyba nie zrobili mi żadnego zdjęcia.
-hej tato. Wzywałeś mnie?
- Tak, chciałbym z tobą porozmawiać o twoich stopniach- świetnie, czyli,że jak nie urodziny to szkoła-widzę, że opuściłaś się trochę w matematyce. Możesz mi wyjaśnić co się dzieje?przeciez miałaś zawsze dobre oceny.
- Jezu, po prostu przerabiamy temat z którego jestem słabsza, ok?
- Czyli na pewno nie potrzebujesz żadnych korepetycji? Ja sią tylko o ciebie troszcze. Córka króla powinna się dobrze uczyć, przeciez wiesz.
-Tak wiem tato. Nie potrzebuje żadnych korków. Mogę juz iść? jestem trochę zmęczona, a jeszcze mam
mieć lekcje z baletu.
- no dobrze. Ale wiedz ze zawsze możesz do mnie przyjść jak będziesz miała problemy.
Szybko wróciłam do pokoju, wzięłam laptopa i strój i poszłam do mojego domku. Tylko tam mogę mieć chwilę spokoju. Tylko ja, tata, El i moi nauczyciele wiedzieliśmy o nim. Po jakiś 5 minutach przyszła pani od baletu, po niej pani od pianina, a potem pani od śpiewu. Gdy skończyłam wszystkie lekcje marzyłam o tym, aby położyć się chociaż na 30 min do łóżka. Weszłam na górę i rzuciłam się na łóżko.
***-Jezu Vanessa pobudka. Obudź się ty zaśmierdziały leniu.
-Dobra już- odtworzyłam oczy i ujrzałam El wrzeszczącą mi w twarz- O co chodzi/ Nie mogę się nawet porządnie wyspać?
- Chce ci wynagrodzić to że nie mogłaś pogadać na swoich urodzinach z Lou i zabieram cię do kina.
______________________________________________________________________
Hej!
Przepraszam że tak długo musieliście czekać na nowy, ale mam na prawdę dużo spraw teraz na głowie, chce żeby to co wam daje było przynajmniej do zniesienia :)
Pozdro A