piątek, 29 marca 2013

Prolog

Obudziłam się jak zwykle wczesnym rankiem. Kiedyś należałam do osób, ktore lubią sobie pospać, niestety u mnie w domu jest to absolutnie wykluczone.Ale zdążylam się juz do tego przyzwyczaić. Zawsze musiałam przestrzegac tych surowych zasad. Od dziecka wpajano mi, ze aby być szanowana kobietą trzeba byc rozważną i skupiać się tylko na właściwym celu. Moi rodzice nie byli aż tak źli. Wystaczyło ich śłuchac, a przez jakieś 2 miesiące miałam wolne od przemówień, rozdań nagród itp.
-dzień dobry panienko, jak sie spało ?-jedna ze służących podeszla do mnie z blaszka na której znajdowąlo się śniadanie- ojciec panienki prosi o spotkanie zaraz po tym jak sie panienka wyszykuje
- ależ naturalnie Margaret, z checią zejdę na dół do ojca- uśmiechnęłam się na znak podziękowania. Strasznie denerwowało mnie jak ktoś zwraca się do mnie w aż tak oficjalny sposób, ale cóż... taka była jej praca i nie mogłam na to narzekać
Po zjedzeniu typowo brytyjskiego śniadania- podsmażonego boczku i jajek- poszlam się umyć. Odruchowo spojrząlam w lustro. BOŻE, jak ja wyglądam. Potszebowałam szybko pomocy fryzjera albo najlepiej magika. Tego dnia miałam do dyspozycji pełno śłużących, bo dzisiaj jest moje świeto i w szkole muszę wyglądać jak najlepiej. Odrazu poprosiłąm o odpowiednie osoby. Fryzjerzy siedzieli nad moimi włosami i odprawiali czarną magię, a styliści szukali w mojej gardorobie ubran na tą okazję. Na koniec przyszli makijażyści i zaczeli robic mn na bóstwo. Po tym wszystkim powróciłam do łazienki by zobczyć zupelnie odmienioną dziewczynę. Podziękowałam wszystkim za dobrze wykonana robote, umyłam szybko zęby i zeszłam na dół.
- Emm... John... wiesz może gdzie obecnie znajduje się mój ojciec?- lokajl zaprowadzil mnie do gabinetu.Niepewnie zapukalam w drzwi i weszlam do srodka.- hej tato- to właśnie w nim uwielbialam. moglam z nim rozmawiac jak córka z ojcem. Nie potrzebne były te wszystkie oficjalne zwroty- nie przeszkadzam ci?
- nie kochanie, wejdź. Mam do ciebie jedną malusieńką prośbę. Jak wrócisz ze szkoły, moglabys poświęcic mi chwile i pójśc ze mn do stajni?- jedyną rzeczą ja mnie w nim wkurzała było traktowanie mnie jak dziecko
-tak,pewnie. Sorry tato ale zaraz się spóźnię.- Usciskałam go na pozegnanie i pobieglam do limuzyny. I tak, oto jadę do szkoły w jeden z najważniejszych dni w moim zyciu- 17 urodziny. Nie mogę doczekać sie dalszego ciagu wydarzeń...



_________________________________________________________
Hej,
Wiem że trochę krótki, ale następne są dłuższe:)
Proszę o komentarze
A.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz